piątek, 27 kwietnia 2012

Majówka

Jutro wyjeżdżam do mojego domu rodzinnego na majówkę, więc chciałam się z wami pożegnać. Wracam za tydzień i na pewno zdam relacje z podróży. Już nie mogę doczekać się grilla i odpoczynku na działce.

Zdjęcie mojego psiaka z ostatniego pobytu w domu.

Życzę wam pogody i dużo wspaniałych chwil w gronie przyjaciół i rodziny. Do zobaczenia za tydzień!

wtorek, 24 kwietnia 2012

Balsam brązujący Dave

Dzisiaj chciałabym wam napisać o moim sposobie na opaleniznę latem. Nie opalam się w solarium, jak i rzadko korzystam z kąpieli słonecznych. Promieniowanie UV, z którym mamy do czynienia podczas opalania, wywołuje nadmiar wolnych rodników w organizmie. Wolne rodniki to agresywne chemicznie cząstki, które występując w nadmiarze niszczą strukturę skóry i przyspieszają jej starzenie. Pośrednio niszczą włókna kolagenowe i atakują kod genetyczny komórek - DNA. Promienie UV-B wywołują osłabienie układu odpornościowego. Dotyczy ono nie tylko skóry, ale całego organizmu. Skłonności do tego schorzenia są uwarunkowane genetycznie. Jednak największym zagrożeniem dla zdrowia ze strony ultrafioletu jest wywoływanie nowotworu skóry zwanego czerniakiem. Inicjuje go uszkadzanie kodu genetycznego komórek barwnikowych zwanych melanocytami pod wpływem promieni UVA i UVB. A więc warto zastanowić się, czy chcemy narażać się na skutki opalania, czy sprawić sobie opaleniznę w pełni bezpieczną.
Jak tylko zaczyna robić się ciepło zaczynam stosować balsam brązujący marki Dove.Stosuję go do całego ciała, natomiast twarz smaruję samoopalaczem marki Avene. Do aplikacji balsamu używam specjalnej rękawicy XEN-TAN, przez co nie zdarzyło mi się mieć brudnych rąk. Do aplikacji na twarz używam dużych lub standardowych wacików. Ta metoda pozwala na równomierne rozsmarowanie balsamu, przez co unikam smug i przebarwień.


Balsam brązujący do jasnej karnacji Dove


 Samoopalacz Avene


Po więcej informacji na temat zdrowia i skutków opalania odsyłam na stronę www.doz.pl
Pozdrawiam!

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Cashmere eyeshadow base

Dzisiejszy spacer po mieście okazał się nad wyraz owocny, ponieważ udało mi się upolować bazę pod cienie marki Dax Cosmetics. Jakiś czas temu nissiax83 mówiła o niej w filmiku bardzo pozytywne informacje, co przekonało mnie do jej kupna.CASHMERE Eyeshadow Base to baza pod cienie do powiek, o neutralnym, cielistym kolorze i delikatnej, kremowej konsystencji.Baza wygładza skórę powiek i wyrównuje jej koloryt, ułatwia rozprowadzanie cieni i kredek, zapobiega ich osypywaniu się, a także intensyfikuje ich kolor. Dzięki zastosowaniu bazy cienie nie ścierają się ani nie rolują w załamaniach powiek, a makijaż oka utrzymuje się aż do 15 godzin.
Przyznam szczerze, że miałam dość duży problem ze znalezieniem tej bazy. Ale w końcu się udało. Znalazłam ją w drogerii Maczek, która mieści się przy Bramie Portowej. Koszt 24 złote. Polecam tą drogerię. Kosmetyki są świeże, ładnie wyeksponowane oraz jest tam bardzo duży wybór produktów.

 

Opakowanie niewspółmierne do wielkości bazy, czego zupełnie nie rozumiem.




A jako gratis otrzymałam próbkę podkładu 3 w 1 art scenic Eveline Cosmetics.




niedziela, 22 kwietnia 2012

Bubbbble z całą pewnością...


Witajcie, przychodzę do was z przykrą dla mnie informacją, muszę niestety wystawić negatywną recenzję dwóm produktom które zakupiłam w ciągu ostatnich tygodni. Jakość tych produktów zdecydowanie mnie zawiodła i rozczarowała. Próbowałam znaleźć jakieś plusy ich używania, ale po prostu było to niemożliwe..
Pierwszy produkt to Płyn do czyszczenia pędzli Inglot. Użyłam go kilkakrotnie i ku mojemu przerażeniu pędzle stały się matowe, twarde, nieprzyjemne w dotyku i pozlepiane. W trosce o kondycję moich pędzli zaprzestałam jego stosowania i postanowiłam wrócić do standardowego mycia moich pędzli w szamponie dla dzieci Bambino rumiankowym.


Kolejny bubel to suchy szampon marki Syoss. Któregoś pięknego dnia podekscytowana postanowiłam użyć tego cudownego szamponu. Jak się okazało szampon starczył mi na jedno zaaplikowanie. Nierównomiernie się rozprowadzał i momentami leciał sam gaz. Kiedy kolejny raz sięgnęłam po produkt okazało się, że buteleczka jest pusta. Pomyślałam, że może opakowanie było nieszczelne, więc popędziłam do sklepu po kolejne. Z drugim było jeszcze gorzej. Przy pierwszym użyciu wyleciał na przemian sam gaz i taka ilość proszku, że musiałam sprzątać łazienkę. Kolejny raz szamponu nie dało się użyć, ponieważ nie było gazu w buteleczce. Bardzo żałuję, że dałam się nabić w butelkę i dwukrotnie zakupiłam ten sam wadliwy produkt. Zaznaczam, że kosztowało on około 13 złotych, więc nie mało.Po tym wszystkim produkt znalazł się na mojej czarnej liście.


To chyba tyle narzekania na dziś!  Życzę wam udanej niedzieli i pogody na cały dzień!

czwartek, 19 kwietnia 2012

Książka za złotówkę.

Od jakiegoś czasu uczęszczam do szkoły językowej i staram się podszkolić mój angielski. Nie powiem, żeby było łatwo, ale pierwsze wyniki już widzę, ponieważ na ostatnim wyjeździe udało mi się odezwać kilka razy, bez stresowania się,że gadam głupoty. Idąc za ciosem  postanowiłam zakupić książkę napisaną po angielsku i powoli ją czytać. Jako  że krucho u mnie z kasą, wybrałam się do jednego ze szczecińskich second-handów w nadziei że akurat będą jakieś sensowne książki. No i udało się. Miała do wyboru trzy książki. Romans typu Harlekin, książkę o majsterkowaniu i książkę sensacyjną. Wybrałam oczywiście tą trzecią. Rosamund Lupton "Sister". Na okładce jest napisane, że to bestseller The Sunday Times. Czyli nie powinno być źle, jedyne czego się boję, to że będę miała problem ze zrozumieniem wszystkiego. No ale zawsze to jakaś nauka i poznawanie nowych wyrazów. Zdam wam relację z moich postępów.


Nie napisałam najważniejszego. Książka kosztowała mnie całą złotówkę. Jest w stanie bardzo dobrym, a więc zachęcam do odwiedzania second-hendów nie tylko w poszukiwaniu modowych okazji.
Pozdrawiam i miłego dnia!

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Postanowienie nienoworoczne


Przyszła wiosna, co natchnęło mnie do przemyśleń na temat mojego odżywiania. Od jakiegoś czasu zaczęłam sobie na stanowczo za dużo pozwalać,   zwłaszcza jeżeli chodzi o jedzenie późnej kolacji. Odbiło się to na mojej wadze, bo przytyłam 2 kilogramy. Może to nie dużo, ale z dodatkowymi kilogramami przyszedł spadek formy, ciągłe zmęczenie. A więc postanowiłam zacząć odżywiać się zgodnie z indeksem glikemicznym. Stosowałam już kiedyś tą zasadę i znakomicie się u mnie sprawdza.
Dieta glikemiczna to nie restrykcyjna dieta, w której głodówka i niesmaczne papki są podstawą. Zakłada ona przede wszystkim, że jeść należy do syta – czyli tyle ile potrzebuje nasz organizm i regularnie – czyli co 3-4 godziny. Zmiana zachodzi tylko w kwestii co jemy. A jemy produkty o indeksie glikemicznym > 50, czyli tzw. dobre węglowodany.

Zaczęłam od dzisiaj. Na razie powoli, wyeliminowałam część produktów. Kolację zjadłam o 18 i mam zamiar już nic nie jeść.To będzie dla mnie najtrudniejsze, ponieważ wieczorem zawsze mam ochotę zaglądnąć do lodówki.

A oto zdjęcie mojej kolacji:





Składniki sałatki: mix sałat, ogórek, pomidorki koktajlowe, ser feta, cebula, kiełki słonecznika, sos z jogurtu niskotłuszczowego z jednym ząbkiem czosnku.

Po więcej informacji o diecie glikemicznej odsyłam na stronę www.dietaglikemiczna.pl

niedziela, 15 kwietnia 2012

Mini haul zakupowy


Witajcie, dzisiaj przychodzę do was z mini haule zakupowym. Są to raptem trzy rzeczy, ponieważ staram się ograniczać wydatki i kupować tylko rzeczy które są mi niezbędne.
Z okazji tego, że skończył mi się dwufazowy płyn do zmywania makijażu oka oraz żel do mycia twarzy wybrałam się do Drogerii w poszukiwaniu nowych produktów. Trochę cienko teraz u mnie z kasą więc postanowiłam nie szaleć i poszukać czegoś tańszego, od tego co zwykle używam. Mój wybór padł na kosmetyki Nicea Visage, żel do mycia twarzy do skóry mieszanej i tłustej oraz dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Mam nadzieję, że się nie zawiodę tymi produktami.


Kolejną rzeczą którą kupiłam to odżywka do paznokci. Od dawna chciałam którąś kupić, ale trudno było mi się zdecydować. Po przeczytaniu posta na blogu Agi’s Boutique na temat odżywki firmy Eveline Cosmetics, postanowiłam, że to jest to. Zakupiłam skoncentrowaną ODŻYWKĘ DO PAZNOKCI TOTAL ACTION 8w1.
Opis producenta: Rewolucyjna i unikalna formuła z aktywnym kompleksem Strong Nail ™ wnika w strukturę płytki, dzięki czemu skutecznie ją regeneruje i odbudowuje. Uszczelnia, maksymalnie utwardza oraz pobudza wzrost płytki paznokciowej. Uelastycznia ją, zwiększając odporność na uszkodzenia mechaniczne. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Sprawia, że zniszczone, matowe paznokcie odzyskują gładką powierzchnię i lśniący połysk. Już po 10 dniach kuracji znikną wszelkie problemy, a Ty będziesz się cieszyć pięknymi i zadbanymi paznokciami.


Jak na razie używam jej od 3 dni, więc na recenzję będzie trzeba poczekać.
Pozdrawiam! Miłego dnia dziewczęta!

sobota, 14 kwietnia 2012

Przywiezione z Rotterdamu…


Na wstępie przepraszam za długą przerwę. Ogarnięcie się zajęło mi dłużej niż myślałam. Było minęło i wraca ze zdwojoną siłą. Zacznę od opisania wam, co ciekawego kupiłam podczas wizyty w Rotterdamie. Zacznę od kosmetyków MAC.W jednym z tamtejszych Douglasów znalazłam świetnie wyposażone stoisko tej firmy. Z powodu ograniczonego budżetu i resztki zdrowego rozsądku kupiłam tylko dwa produkty. Cień do powiek oraz pomadkę do ust. Jak na razie, od kiedy zaczęłam ich używać to nie mogę przestać. Kolor cienia jest bardzo neutralny przez co sprawdza się znakomicie na codzień, pomadka też jest bardzo delikatna, a co najważniejsze trwała.

 

Cień do powiek Dazzlelight perłowy.
Pomadka matowa Please me.

W Rotterdamie odwiedziłam też The Body Shop gdzie najprawdopodobniej nic bym nie kupiła, gdyby nie promocja. Masła do ciała Duo Body Butter zostały przecenione z około 14 euro na 7,a więc skusiłam się na dwa. Jedno jest o zapachu Flora acai drugie o zapachu Macadamia. Zaczęłam już używać tego o zapachu Flora acai i jak na razie trudno mi wyrazić swoje zdanie. Poczekam jeszcze i protestuję.


Na dole chciałam wam pokazać konsystencję dwóch maseł. Po lewej masło do normalnej skóry, po prawej do skóry suchej.

Jest jeszcze jedna rzecz, która przykuła moją uwagę na wyjeździe. W drogerii zauważyłam sztuczne kępki rzęs marki Eylure, które musiałam kupić, zwłaszcza że od dawna rozglądałam się za takowymi. Już raz ich użyłam i jak na razie jestem zadowolona. Bardzo ładnie wyglądają, a jednocześnie są delikatne. Mówię oczywiście o długości Short.

I to by było na tyle. Jeżeli macie jakieś pytania to piszcie.
Pozdrawiam i ściskam cieplutko!