niedziela, 13 stycznia 2013

Małe zakupy z TK MAXa

W chwili wolnego czasu wybrałam się wczoraj na zakupy do centrum handlowego i oczywiście musiałam zahaczyć o  TK Max w nadziei że znajdę tam jakieś fajne nowe kosmetyki.I tym razem nie pomyliłam się. Nabyłam daw nowe produkty, które na pewno zużyję z przyjemnością.

 Exfoliating body wash marki Australian organics - żel z peelingiem z dodatkiem mięty, cytryny i olejków naturalnych z rozmarynu; póki co czeka na swoją kolej, jestem w trakcie wykańczania starego peelingu, ale już niedługo przyjdzie jego pora, co bardzo mnie cieszy
Nourishing Conditioner Tea Tree marki Tisserand Aromatherapy - odżywka z ekstraktem z drzewa herbacianego, ma piękny zapach, miałam już odżywkę z tej firmy i byłam bardzo zadowolona, więc myślę, że zakup tej okaże się strzałem w dziesiątkę.

czwartek, 10 stycznia 2013

Tatuaże...czy to sztuka?


Hej Kochani, dzisiaj przychodzę do was z tematem nieco innym, a mianowicie interesuje mnie wasze zdanie na temat wytatuowanych dziewczyn, no i chłopców. Sama jestem zwolenniczką wyrażania siebie na wszelakie sposoby, zwłaszcza wtedy, gdy nie robimy przy tym nikomu krzywdy. Ja sama posiadam tatuaże i wydaje mi się, że pokazując je nie robię nikomu krzywdy. Myślę teraz nad nowym wzorem. Bardzo podobają mi się wilki, no ale poczekam aż dojrzeję do tej decyzji. Pozdrawiam

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Krewetki...po prostu.

Mój super prosty przepis na Krewetki Tygrysie.
Składniki:
krewetki tygrysie
oliwa z oliwek
pietruszka - natka
papryczka chili
sałata rukola
cytryna

Krewetki po rozmrożeniu obieramy i zostawiamy w zalewie (oliwa z oliwek, pietruszka, papryczka chili) na około godzinę . Następnie smażymy przez około 10 minut aż mięso stanie się białe i lekko zrumienione.
Na rukolę układamy krewetki. Polewamy sokiem z cytryny i posiekaną pietruszką.


Smacznego!

niedziela, 6 stycznia 2013

Postanowienia noworoczne uuuuu...

Jak co roku o tej porze...

Postanowienia noworoczne

1.Doceniać, co mam. Często łapię się na tym, że nie doceniam rodziny, przyjaciół i pozytywnych wydarzeń w moim życiu. Zawsze chcę czegoś więcej, zamiast cieszyć się z tego co już mam i co udało mi się osiągnąć. W tym roku postanowiłam więcej czasu poświęcić docenianiu, a nie narzekaniu.

2.Nie przejmować się opinią innych. Wielu ludzi narzuca sobie schematy, przez co ogranicza swój rozwój, a na pewno ogranicza wyrażanie siebie. Chciałabym nauczyć się żyć dla siebie , nie dla innych.


3.Zadbać o siebie. Zbliżam się do 30 więc wypadałoby zadbać o zdrowie i wygląd. Na pewno muszę więcej czasu poświęcić na planowanie diety i na aktywność fizyczną.Wiem, że nie jest ze mną bardzo źle, ale zawsze mogłoby być lepiej.

Ulubieńcy grudnia 2012

Witajcie, postanowiłam, trochę spóźniona, napisać wam o moich ulubieńcach grudnia, zwłaszcza, że niektóre produkty zwłaszcza wyróżniały się w minionym miesiącu. Zaczynam.

 Masło do ciała do skóry suchej i normalnej THE BODY SHOP Floral Acai - używam tego masła od dłuższego czasu i jestem zadowolona zwłaszcza zimą, gdy moja skóra staje się znacznie bardziej sucha i wrażliwa. Masło radzi sobie wspaniale i przepięknie pachnie.

 Żel do mycia twarzy NIVEA VISAGE Aqua Sensation - kupiłam go pod wpływem impulsu i nie żałuję, jak na razie sprawdza się znakomicie, dobrze zmywa buzię, nie przesusza jej. Stosuję go przy pomocy szczoteczki do twarzy, następnie przemywam twarz płynem micelarnym. Póki co jestem zadowolona.

 Suchy szampon Klorane - zakupiłam go w promocji z mini wersją, jest bardzo wydajny i świetnie się sprawdza, przedłuża żywotność włosów o jeden dzień, przez co mogę zaoszczędzić czas. Jest bardzo łatwy w użyciu, łatwo się wyczesuje, pozostawia naturalny efekt,jestem zachwycona.



 
 Pyłek Star Dust SECRET nr.5 - sprawdza się znakomicie gdy chcę podkreślić mocniej oko, zawiera drobinki srebra które pięknie się mienią. Sprawdza się na wieczorne wyjścia, podkreślam nim wewnętrzny kącik oka, lub nakładam na środek powieki. Jest na prawdę zjawiskowy.


 Mój zmaltretowany bronzer LOREAL Glam Bronze Brunnette Harmony - jestem mu wierna już od dłuższego czasu, ostatnio uległ małemu wypadkowi podczas wyjazdu, ale nadal dzielnie mi służy, oby jak najdłużej. Jestem nim oczarowana i nie wyobrażam sobie makijażu bez niego!

 Pędzelek Bobbi Brown dołączony do różu w wersji limitowanej - zakochałam się w tym pędzelku, stosuję go codziennie do pudru, różu i bronzera, bardzo dobrze się nim operuje, jest poręczny i świetnie nakłada każdy produkt, polecam!